W co wierzę ? Ano w to, że nie wszyscy ludzie są źli, powiem nawet inaczej: wszyscy ludzie są zarówno źli jak i dobrzy. Praktycznie od samego początku myśli ludzkiej wszelakiej maści filozofowie zastanawiali się nad tzw. naturą człowieka. Jedni uważali, że ludzie ze swej natury są dobrzy, inni, że człowiek od samego początku naładowany jest złem. A gówno prawda! Myślę, że człowiek jest po prostu na początku pusty, taka "empty page" (nie, nie zapominam o pewnych uwarunkowaniach biologicznych, popędach itp.), mieszcząca w sobie różne możności, potencje (no tu się przydaje terminologia Arystotelesa), zarówno te szczytne, światłe, jak i te mroczne i okropne. Tak prawdę mówiąc, to kim jesteśmy zależy w bardzo dużej mierze od nas samych, od naszych wyborów (oczywiście spory wpływ ma na nas otaczające nas środowisko społeczne itp., ale nie demonizowałbym tak strasznie tych czynników). I to jest moim zdaniem najprostsza (może i prymitywna, ale nie dbam o to) odpowiedź na pytanie: dlaczego ludzie są różni (nie wnikam tu w kwestie kręgu kulturowego). Poprzez swoje wybory. Ale tutaj dochodzimy do kolejnej ważnej sprawy: dlaczego wybieramy tak, a nie inaczej? Hmmm... tutaj wchodzi już w grę kilka czynników: najistotniejszym z nich (a przynajmniej najbardziej dla mnie interesującym) jest moim zdaniem "sposób myślenia o świecie", będący pochodną efektów naszych wcześniejszych wyborów (oczywiście należałoby wspomnieć także o wychowaniu, sytuacji bytowej itp. ale piszę swoje subiektywne, więc z konieczności cząstkowe przemyślenia). Co mnie często zastanawia, dziwi, to fakt, że wiele osób wstydzi się "tej swojej dobrej strony", ucieka przed nią, bojąc się dopuścić ją do głosu (tak, też tak mam, niestety). Bo co?... mrok i zło (klubowicze niech się nie śmieją, bo używam tych pojęć jak najbardziej poważnie) jest atrakcyjne? Nie, bo tak jest prościej... cholernie łatwo... Nie usłyszycie ode mnie, że świat jest cudowny i innych tego typu górnolotnych pierdół... Świat jest taki a nie inny, różnokolorowy, pełen odcieni szarości, często przyoblekający się w nieprzeniknioną czerń. Tylko że to ludzie kreują świat w którym egzystują, a ludzie są różni, różne więc są kolory tego naszego padołu. Pomyślcie czasem o tym, że naprawdę wiele zależy od nas samych, od naszych znajomych, przyjaciół. I nigdy nie dopuszczajcie do siebie myśli, że wszyscy dookoła tylko czyhają na Wasze potknięcie. Nie, z tego, że istnieje grupa (całkiem spora, przyznaję) takich ludzi absolutnie nie wynika, że wszyscy tacy są (sam znam przynajmniej dwie osoby, które nie należą do tej grupy, czyli mamy już wyjątek, a wbrew pozorom, z logicznego punktu widzenia, "wyjątek PRZECZY regule"). Wiem, że czasem strasznie ciężko spojrzeć na innych ludzi nie poprzez pryzmat wrogów, wiem, że często strasznie trudno komuś zaufać, uwierzyć w jego dobre intencje. Ale na miłość człowieczą (nie boską, bom agnostyk, choć czasem, np. dzisiaj, modlę się do czegoś nieokreślonego)... nie wszyscy są skurwielami! Ja w to wierzę, albo nawet więcej - po prostu to wiem...

"So rest your head upon me... I have strenght to carry you... Lazarus"
(Porcupine Tree)


P.S. Sorry za lekko chaotyczny wpis, ale sami rozumiecie - Systematic Chaos + potrzeba emocjonalna :)
P.S. 2 I jeszcze... nie, tym razem nie uśmiech, ale naprawdę ciepła myśl dla Osoby, która wie, że to dla Niej...

Name:


Komentarze:

12.06.2007 :: 23:41 :: 81.168.219.19
Uczennica:P
Dobra i zło jest określone, pojmowanie go niekoniecznie. Ludzie nie zniszczą nas gdy sie otworzymy, wiec nie ma sie czego wstydzić. Udawanie mroku to tylko udawanie, bezcelowe, bo reszta i tak zna prawdę o nas nawet gdy ja bardzo chcemy ukryć. A co do dobrego toważystwa to rzeczywiście, warto go szukać i sie go trzymać, ale warto tez być jego cześcia:)

12.06.2007 :: 19:27 :: 84.40.215.249
Iluvatarek
Hmmm... No tak, z jednej strony rzeczywiście dobra nie należy się wstydzić (czegokolwiek byśmy mianem dobra nie określili, chociaż wydaje mi się, że ludzie tak jakoś intuicyjnie wyczuwają co jest dobre, a co złe), tylko dlaczego tak bardzo się tego boimy? No i tu Len masz rację (kwestia wstydu związanego z lękiem przed wykorzystaniem, oszukaniem). A pod Twoim ostatnim zdaniem podpisuję się obiema łapkami i nogami :)

12.06.2007 :: 18:50 :: 62.29.134.2
Len
No wiesz, pojecie zła i dobra, jest czasami czysto subiektywne(zawsze znajdzie się osoba, która ci powie, że to co robisz jest złe, chociaż ty będziesz sądził wręcz przeciwnie).W obecnym świecie, całkowicie materialnym ludzie mogą się wstydzić swojej "dobrej strony", bo zostaną wyśmiani, oszukani. Łatwiej jest być złym i mrocznym, bo dzięki temu również możesz ukryć prawdziwego siebie. Nie każdy chce być jak otwarta księga, której stronice można łatwo przeczytać i potem podrzeć. A czy jest łatwo?Jeśli się już zatracisz w tym mroku i źle, to może być łatwo, ale czasami nawet i to wymaga wiele poświęcenia.
Nie należy również generalizować ludzi, szufladkować ich, bo można bardzo się pomylić i to racja nie wszyscy czyhają na nasze potknięcia. Należy tylko wyłowić tych niektórych ludzi z tłumu i trzymać się z nimi za wszelką cenę.

11.06.2007 :: 09:55 :: 81.168.219.19
Uczennica:P
Nazwa platków sniadaniowych oczywiscie to gold flakes, ale mysle ze ci co chca to wiedza o co mi poszlo;D:D:D

11.06.2007 :: 09:46 :: 81.168.219.19
Uczennica:P
Zgadzam sie z tym co piszesz, to fakt ze ludzie sa i dobrzy i zli zarazem, na tym to polega ze ktos nas tu wrzucil i testuje ktora opcje wybierzemy, ta dobra czy ta zla, i od ilosci punktow bedzie zalezec co z nami dalej. Wredne, ale sprawiedliwe. A nawet najwieksi "skurwiele" maja w sobie dobro, tylko go nie chca uzywac, ale gdyby im ktos pomugl... A co do dobra to nie ma sie co go wstydzic i go maskowac i od niego uciekac, bo ono swieci jak miska z Cheerios:D i tak nie ukryjesz:P:P:P