Wierszyk...
01.03.2008 :: 22:11 | Komentuj (13) |
***
Zagubiony w labiryncie
Łamigłówce znaczeń
Słów, spojrzeń
Myśli
Rozdzierany przez amplitudy
betonowych wnętrz
bez centralnego
ogrzewania
Bez słońca
Bez światła
(Noc jest sadystyczną Panią)
Zanurzam się w sen
i marzę
(czyżbym był masochistą?)
Nigdy nie będę Aleksandrem Macedońskim
nie przetnę węzłów duszy
(proste rozwiązania mają to do siebie, że są mało eleganckie)
Nie będę
nie byłem
(dotrzymywanie obietnic, szczególnie tych składanych samemu sobie, to kolejne smutne zboczenie)
Ale do cholery!...
Jestem
(lubię myśleć o sobie jak o ontologicznej tautologii)
I "wierzę"
na swój sposób
(tak jak Tomasz - najbardziej roztropny z apostołów)
I wiem
(że gówno wiem)
...
Are you there...?
(coś dla obcokrajowców)
Światło...
?
Zagubiony w labiryncie
Łamigłówce znaczeń
Słów, spojrzeń
Myśli
Rozdzierany przez amplitudy
betonowych wnętrz
bez centralnego
ogrzewania
Bez słońca
Bez światła
(Noc jest sadystyczną Panią)
Zanurzam się w sen
i marzę
(czyżbym był masochistą?)
Nigdy nie będę Aleksandrem Macedońskim
nie przetnę węzłów duszy
(proste rozwiązania mają to do siebie, że są mało eleganckie)
Nie będę
nie byłem
(dotrzymywanie obietnic, szczególnie tych składanych samemu sobie, to kolejne smutne zboczenie)
Ale do cholery!...
Jestem
(lubię myśleć o sobie jak o ontologicznej tautologii)
I "wierzę"
na swój sposób
(tak jak Tomasz - najbardziej roztropny z apostołów)
I wiem
(że gówno wiem)
...
Are you there...?
(coś dla obcokrajowców)
Światło...
?